ggg ggg ggg

Z Radzymina do Lublina szlakiem tajemnic historii…

Jaką moc skrywa „kamień nieszczęścia”, komu przyśnił się anioł wręczający miecz i czym właściwie jest donżon? Odpowiedzi na te pytania poszukiwali w malowniczym Lublinie wspólnie z wychowawcami uczniowie klas: V d i V g ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. ppłka pil. Mariana Pisarka w Radzyminie.

Na wycieczkę szlakiem dziejów Lubelszczyzny, obfitujących w zagadki i tajemnice, wyruszyliśmy w słoneczny, środowy poranek 29 maja, a więc tuż przed Bożym Ciałem i Dniem Dziecka.
Po przyjeździe do określanego mianem „Koziego Grodu” Lublina niezwłocznie udaliśmy się do miejskiego amfiteatru. Tam czekał na nas przewodnik, który podzielił nas na grupy. Kiedy wybraliśmy kapitanów wręczył nam tajemnicze segregatory. Zawierały one zadania gry miejskiej, które mieliśmy rozwiązać. (Ważne było nie tylko udzielenie prawidłowej odpowiedzi, ale i dokonanie tego w jak najkrótszym czasie). Na rozgrzewkę w parku miejskim poszukiwaliśmy królewskich pawi… Było to zadanie, które sprawiło nam wiele przyjemności i nie było wbrew pozorom wcale łatwe. Po ustaleniu właściwego kierunku ruszyliśmy szukać odpowiedzi i fotograficznie dokumentować odpowiedzi na kolejne pytania. Byliśmy przy pomniku Józefa Piłsudskiego, na Placu Unii Lubelskiej. Odpowiedzi na następne pytania szukaliśmy w Bramie Krakowskiej. (Ciekawostką jest, że była ona częścią oryginalnych fortyfikacji obronnych, zbudowanych w połowie XIV w. z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego. Wzniesiono ją w stylu gotyckim, a swój obecny wygląd uzyskała pod koniec XVIII w., kiedy nakryto ją barokowym hełmem).
Za Wieżą Trynitarską odkryliśmy dość osobliwą i „niebezpieczną” lubelską atrakcję, czyli tzw. „kamień nieszczęścia”. Według legendy na tym głazie kat miał ściąć niewinnego człowieka. Od tego momentu kamień przynosił śmierć i zniszczenie. Każdy kto spróbował wmurować go w swój budynek ginął. (Podobno niszczycielska moc głazu trwa nadal. Według opowieści miejscowych podczas bombardowań Lublina w 1939 r. najwięcej osób miało zginąć na ulicy Jezuickiej, czyli tam gdzie leży kamień). Na wszelki wypadek postanowiliśmy nie dotykać głazu.
Przystąpiliśmy do wykonania kolejnego zadania i zrobiliśmy zdjęcia na placu z odkrytymi fundamentami, będącymi pozostałością po lubelskim kościele farnym. Co ciekawe kościół ten miał wybudować Leszek Czarny, któremu w tym miejscu przyśnił się anioł wręczający władcy miecz. Książę uznał to za znak od Boga, a po odniesionym zwycięstwie nad Jaćwingami wzniósł w Lublinie świątynię. (Budowla była wielokrotnie niszczona i odbudowywana. Ostatecznie rozebrano ją decyzją władz carskich w 1846 r., co uzasadniono złym stanem technicznym zabytku. Pozostałe po niej wyposażenie umieszczono w innych świątyniach).
Następnie Bramą Grodzką (zwaną również Bramą Żydowską) wzniesioną w XIV w. przeszliśmy na Wzgórze Zamkowe, na szczycie którego stoi zamek wprowadzający w stan zdumienia turystów odwiedzających Lublin po raz pierwszy. (Ta nietypowa neogotycka budowla powstała dopiero w XIX w., po wcześniejszym rozebraniu historycznej królewskiej rezydencji i z założenia miała służyć jako więzienie). Tutaj kolejne nasze zadanie dotyczyło stojącej na dziedzińcu okrągłej wieży mieszkalno-obronnej (zwanej donżonem) z XIII stulecia. Budowla jest wysoka na około 30 m, a grubość jej murów wynosi 3 metry. Warto w tym miejscu nadmienić, że była ona pierwszym murowanym obiektem wzniesionym na tym wzgórzu. Współcześnie na jej szczycie utworzono punkt widokowy.
Do ukończenia gry miejskiej pozostało nam jeszcze tylko odnalezienie lwa strzegącego podejścia do zamku i rozszyfrowanie napisów umieszczonych na kamiennym cokole.
Z dumą możemy powiedzieć, że wszystkie zadania wykonaliśmy poprawnie. Na zakończenie naszej misji i na dowód, że Lublin zdobyliśmy zapozowaliśmy wszyscy do pamiątkowego zdjęcia z flagą Radzymina.
Dodatkową atrakcją naszej wycieczki była możliwość podziwiania przemarszu kolumny z orkiestrą reprezentacyjną Wojska Polskiego z okazji uroczystości Dnia Weterana.
Ostatnim punktem zwiedzania starego miasta było pamiątkowe zdjęcie przed obeliskiem, upamiętniającym mjra Hieronima Dekutowskiego „Zaporę” i jego żołnierzy.
Stamtąd udaliśmy się do kampusu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie spożyliśmy przepyszną pizzę, po czym przystąpiliśmy do zmagań w Turnieju Laser – Taq Arena. Na specjalnie przygotowanej sali w pełni oddaliśmy się urokom sportowej rywalizacji. Było przeciąganie liny, strzelanie z łuku, wyścigi w workach, ewakuacja rannego, różne gry sprawnościowe i laserowy paintball… Uśmiech na zmęczonych twarzach i salwy zbiorowego śmiechu to najlepszy dowód, że bawiliśmy się wyśmienicie.
W drodze powrotnej posililiśmy się nieco w Garwolinie i szczęśliwie powróciliśmy do Radzymina. Nasza szkolna wycieczka wymagająca aktywności, rozwiązywania zagadek historycznych, wykonywania zadań i samodzielnego poszukiwania odpowiedzi dostarczyła nam wyjątkowych emocji. (Powrócimy tu za rok, aby odkrywać kolejne sekrety Lublina i małych koziołków, które zerkały na nas tajemniczo, szeptając cicho: „Lublin zaprasza…”, a przynajmniej tak nam się wydawało 😉

/Uczniowie kl. V d i V g z Wychowawcami/

180 views

Zamieścił: admin

Udostępnij ten artykuł na
Przeczytaj poprzedni wpis:
25 lat temu Ojciec Święty Jan Paweł II
przybył do Radzymina „z wielką wdzięcznością”. Radzyminiacy wciąż
o tym pamiętają…

To było jedno z najdonioślejszych wydarzeń w historii Radzymina. 13 czerwca 1999 roku na Cmentarzu Żołnierzy Polskich 1920 roku w...

Zamknij