Sytuacja na Bugu w okolicach Małkini Górnej osiągnęła punkt krytyczny. Rzeka „stoi” pod 35-centymetrowym pancerzem lodu. Każdy dzień zwłoki przybliża nas do katastrofy, która może sparaliżować nie tylko gminę, ale i cały region. Mieszkańcy i samorządowcy mówią jednym głosem: dość jałowych dyskusji – czas na ciężki sprzęt i konkretne inwestycje.

Rzeka stoi, strach rośnie
Obecne warunki na Bugu przypominają najczarniejsze scenariusze z przeszłości. Lód o grubości 35 cm sprawia, że rzeka niemal całkowicie „stoi”. Specyfika rzeki, określanej jako „dzika”
i „zdradliwa”, sprawia, że przy obecnym zlodowaceniu nagłe ocieplenie niemal na pewno doprowadzi do powstania wielokilometrowych zatorów lodowych. Dla Gminy Małkinia Górna oznacza to ryzyko powtórki z 1979 roku, kiedy to skala zniszczeń była ogromna, a mieszkańców musiało ewakuować wojsko przy użyciu amfibii. Rzeka bardzo mocno przypomniała o swojej sile również w roku 2010 i 2024.
Obecnie zagrożenie jest jeszcze poważniejsze ze względu na postępującą urbanizację terenów zalewowych. Jeśli lód ruszy gwałtownie, pod wodą może znaleźć się:
Infrastruktura krytyczna: trzy stacje paliw oraz oczyszczalnia ścieków, co grozi skażeniem ekologicznym całego regionu.
Budynki mieszkalne: tysiące ludzi zamieszkuje tereny, które w przypadku zatoru stają się naturalnym rozlewiskiem rzeki.
Węzeł kolejowy i drogi: powódź zagraża międzynarodowej trasie
E 75 (Rail Baltica) oraz drodze wojewódzkiej 694. Małkinia Górna to nie jest „zwykła” gmina nadbużańska. To kluczowy węzeł komunikacyjny i gospodarczy wschodniego Mazowsza. To tutaj rzeka Bug spotyka się z międzynarodową trasą kolejową Rail Baltica oraz drogami wojewódzkimi o ogromnym natężeniu ruchu. Zalanie tego terenu oznacza paraliż transportowy na skalę kraju.
Zbiornik retencyjny – fundament, a nie opcja
Kluczowym punktem walki o bezpieczną przyszłość jest koncepcja budowy zbiornika retencyjnego o powierzchni około 260 ha. To nie jest fanaberia lokalnych władz, lecz konieczność poparta przez sąsiednie gminy nadbużańskie aż do Zalewu Zegrzyńskiego. Taki obiekt, wraz z systemem nowoczesnych wałów, pozwoliłby przejąć falę kulminacyjną i kontrolować poziom wody w sytuacjach takich jak obecna. Bez tego zbiornika, przy każdym zatorze lodowym, pozostajemy w obliczu zmrożonego żywiołu bezbronni.
Koniec ery debat – czas na reakcję
Samorządowcy zrobili już wszystko, co w ich mocy. Z inicjatywy obecnego Burmistrza Małkini Górnej Pana Dariusza Rafalika w dn. 10 lutego 2025 r. spotkali się przedstawiciele trzech powiatów i dziewięciu gmin. To pokazało rzadko spotykaną jedność włodarzy całego dorzecza. Wypracowano koncepcje, zaproponowano porozumienia, wskazano źródła finansowania (takie jak fundusze FEnIKS). Jednak papier nie zatrzyma wody.
Zebrani na spotkaniu podnieśli alarm w sprawie wieloletnich zaniedbań w utrzymaniu koryta rzeki. Bug jest drastycznie spłycony, co powoduje, że nawet przy niewielkim wezbraniu woda natychmiast opuszcza koryto. Rygorystyczne przepisy ochrony środowiska przez lata uniemożliwiały pogłębianie dna, co dziś, przy 35-centymetrowym lodzie, stawia samorządy w sytuacji bez wyjścia.
Działajcie, zanim woda wejdzie do domów!
Burmistrz Dariusz Rafalik apeluje: „Kierujemy stanowczy apel do władz centralnych, Wojewody Mazowieckiego oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie: Potrzebujemy realnego wsparcia teraz, gdy rzeka stoi. Działajmy zanim woda wejdzie do domów! Historia uczy, że natura nie negocjuje. Jeśli teraz nie przejdziemy od rozmów do czynów, cena, jaką zapłacimy za tegoroczną wiosnę, będzie mierzona w milionach strat i ludzkich dramatach. Czas na działanie jest właśnie teraz!”
Jako redakcja „Kuriera W” również kierujemy pilny apel do władz wojewódzkich i państwowych: nie czekajcie na ogłoszenie stanu klęski żywiołowej!
Ochrona przeciwpowodziowa wymaga natychmiastowej koordynacji i wsparcia finansowego, którego lokalne budżety nie są w stanie udźwignąć. Potrzebujemy:
1. Uproszczenia procedur środowiskowych, aby umożliwić doraźne udrażnianie koryta rzeki w miejscach najbardziej zagrożonych zatorami.
2. Zaangażowania PGW Wody Polskie w przygotowanie natychmiastowych ekspertyz i działań operacyjnych na mazowieckim odcinku Bugu.
3. Zabezpieczenia środków z funduszy celowych (np. FEnIKS) na budowę wałów, które osłonią najbardziej zurbanizowane części Małkini, dziś całkowicie wystawione na uderzenie rzeki.
Budowa infrastruktury hydrologicznej to jedyna szansa na realne bezpieczeństwo wschodniego Mazowsza. Historia uczy, że koszty usuwania skutków powodzi są wielokrotnie wyższe niż nakłady na prewencję. Dziś Bug stoi – wykorzystajmy ten czas, zanim lód zacznie niszczyć wszystko na swojej drodze.
/KW, info UG/











