ggg ggg

Artystycznie się zapomnieć w Radzyminie… – wywiad z aktorką Małgorzatą Puzio

– Dla mnie, Radzymin to taki maleńki Kraków. Problemy są jak wszędzie, a mimo to żyje się tu naprawdę rewelacyjnie, zaś praca z tutejszą młodzieżą potrafi sprawiać ogromną satysfakcję – przekonuje Małgorzata Puzio, aktorka znana m.in. z seriali: „Wojna i miłość 1920”, „Ojciec Mateusz”, „Ukryta Prawda” oraz programu TVP2 „Pytanie na śniadanie”, która od września prowadzi w Miejskiej Sali Koncertowej kolejny sezon Warsztatów Teatralnych dla młodzieży.

900

„K.W.”: Jesteś aktorką filmową i teatralną. Gdzie możemy Cię zobaczyć?

Małgorzata Puzio: Jak każdy aktor po szkole pracowałam w różnych teatrach w kraju , głównie Groteska Krakowska, teatry warszawskie: Na Woli, Guliwer, Lalka, jak również brałam udział w różnych projektach teatralnych, nagrywanych wówczas dla Studia Munka, czy Teatru Młodych. Były to jednak zdecydowanie inne czasy, dziś „aktorstwo” ma różne oblicza, można nie mieć dyplomu, doświadczenia, dorobku i grać główną rolę w popularnym serialu. W tej profesji „komercja” zrobiła chyba najwięcej. Ma to swoje zarówno, dobre jak i złe strony. Najbardziej szkodliwa jest moim zdaniem, błyskawiczna pseudokariera młodych „gwiazd – celebrytów”, np. po takich programach jak: „Mam talent” czy innych tego typu formatach. Pięknie to kiedyś nazwała w swoim wywiadzie śp. Hanka Bielicka, nazywając ich „… tylko meteorytami, a nie gwiazdami”, ponieważ przelatują i zazwyczaj gasną bardzo szybko.
Dlatego uważam, że każdy, nawet największy talent artystyczny powinien się kształcić. Dopiero ten „szlif”, powolny, żmudny proces doskonalenia swojego warsztatu artystycznego daje głębszy sens i wytrwałość w dalszej karierze, jeżeli oczywiście ma się jeszcze „to szczęście”. Ja z perspektywy czasu oceniam, że trochę brakowało mi tego szczęścia, zwłaszcza w okresie młodości. Jednak po latach uważam, że i tak dużym fartem jest pozostanie w zawodzie i granie mniejszych lub większych ról w różnych produkcjach. Ostatnio można było mnie zobaczyć w roli Madame Sabine (agentki bolszewickiej) w powtórce serialu „Wojna i Miłość -1920”. Przyznam się, że bardzo lubię seriale historyczne, których niestety w Polsce kręci się zdecydowanie za mało.
Niedawno zagrałam też m.in. ważną, ale niewielką rolę generałowej Wilczyńskiej, w fabularyzowanym filmie dokumentalnym o obronie Grodna pt. „Krew na bruku”, który ukaże się w TVP Historia już w październiku tego roku. Ale gram też czasami w dokumentalnych, współczesnych produkcjach takich jak „Ukryta Prawda” dla TVN, gdzie wystąpiłam razem z moją uczennicą – adeptką, która gra moją córkę. Latem tego roku był też pokazany odcinek pt. „Haracz” popularnego „Ojca Mateusza” ze mną w roli Brygidy. Na mojej drodze zawodowej było sporo ról w różnych serialach, jednak jak większość aktorów czekam na tę najważniejszą. Dodatkowym moim zajęciem od dziesięciu już lat jest gotowanie na ekranie w „Pytaniu na śniadanie” TVP2, wydawanie książek kulinarnych i prowadzenie vloga kulinarnego na YouTube/bezprzepisu. Niemniej robię to w wolnym czasie, to taka moja pasja, podobnie jak praca z utalentowaną młodzieżą.

Od niedawna mieszkasz w Radzyminie, a już aktywnie działasz w lokalnym życiu kulturalnym.
Opowiesz nam o swoich dotychczasowych projektach?

W Radzyminie mieszkam niemal od roku, dokładnie teraz we wrześniu minie rok. Miałam dużo szczęścia, że udało mi się nawiązać współpracę ze sceną im. Fryderyka Chopina w Bibliotece Miasta i Gminy Radzymin. Od razu było spore zainteresowanie moją ofertą – zajęć teatralnych, ale głównie dla dzieci w wieku szkoły podstawowej. Dopiero w drugim semestrze utworzyła się grupa teatralna młodzieży w wieku gimnazjalno-licealnym. Łącznie na zajęcia prowadzone przeze mnie w zeszłym roku szkolnym uczęszczało ponad 40 osób.
Postanowiłam zakończyć, tak udany sezon teatralny, jakimś większym wydarzeniem artystycznym. Miałam przygotowanych aż osiem spektakli z różnymi grupami wiekowymi, razem z dziećmi i młodzieżą z Marek, gdzie również prowadzę od trzech lat warsztaty teatralne. Największą frajdą jest zagranie przedstawienia przed dużą widownią, tak więc przyszedł mi do głowy pomysł zorganizowania czegoś w rodzaju przeglądu teatralnego amatorskich zespołów z naszej gminy. Bo gdzie, jeśli nie w Radzyminie można znaleźć taką klimatyczną, kameralną scenę? Jestem przeciwniczką grania na salach gimnastycznych, gdzie nie ma atmosfery i całej tej magii teatru. Wymyśliłam więc nazwę STARadzymin 2014 (skrót od Spotkania Teatrów Amatorskich Radzymin 2014) i poszłam do pana Burmistrza Zbigniewa Piotrowskiego, poprosić o patronat, a był to już kwiecień 2014. Mój projekt spodobał się na tyle, że otrzymałam honorowy patronat Burmistrza i przystąpiłam do organizowania całego projektu.

Trzeba przyznać, że projekt „STARadzymin” od razu stał się wydarzeniem i wzbudził duże zainteresowanie szczególnie wśród młodych artystów.

Bardzo mnie to cieszy. W czerwcu na festiwal zgłoszonych zostało osiem przedstawień zarówno dla dzieci, jak i dla młodzieży, powołaliśmy komisję, która przez tydzień oglądała przedstawienia i przyznawała nagrody- statuetki „Gwiazdy” w różnych kategoriach: za najlepszą aktorkę, aktora, scenkę, jak też za role drugoplanowe. Na Wielką Galę kończącą festiwal udało mi się zaprosić jako gościa honorowego Ewę Chotomską, córkę znanej poetki dla dzieci Wandy Chotomskiej i wieloletnią postać telewizyjnych programów dla dzieci w TVP, jak również zaszczycił nas swą obecnością Pan Burmistrz, przyjechała nawet TVP Regionalna, która pokazała materiał z Gali w Kurierze Mazowieckim. Był to duży sukces jak na mój pierwszy rok działania kulturalnego w Radzyminie.
Moim marzeniem jest, aby kontynuować ten festiwal tak, aby uzdolniona aktorsko młodzież z okolic miała szansę raz w roku się zaprezentować i zintegrować właśnie tu, na tej scenie w Radzyminie. Niestety, nie mieliśmy sponsora i tegoroczna impreza była bardzo słabo nagłośniona, plakatów też było bardzo mało. W ramach niewielkich funduszy pomógł mi w realizacji STARadzymin 2014 dyrektor sali Michał Kamiński, za co jestem bardzo wdzięczna. Zakupiliśmy dla dzieci statuetki „gwiazdy” i książki z poezją Wandy Chotomskiej, które wręczała Ewa Chotomska. Nagraliśmy też przedstawienia na płyty CD, na pamiątkę dla dzieci i ich rodziców oraz zamówiliśmy pyszny tort.
Poza tym projektem zrealizowałam jeszcze w zeszłym roku przedstawienie pt. „Tu, mój Radzymin” wg tekstu wierszy Hanny Grzegorek oraz świąteczne „Jasełka”.
Natomiast ze starszą młodzieżą pod koniec czerwca 2014 wystawiliśmy spektakl pt. „Czekając na Turka”, będący adaptacją oryginalnego dramatu Andrzeja Stasiuka z autorską muzyką młodego radzymińskiego muzyka Dominika Sobańskiego. Wszystko to, cieszy i napawa mnie nadzieją na przyszłość. Wiem, że w Radzyminie i okolicach jest potrzeba takich działań dla młodych zdolnych, bo sama szkoła to za mało.

Czy praca z radzymińską młodzieżą sprawia Ci satysfakcję?

Ogromną!!! Bez tego taka praca nie miałaby sensu. A najbardziej jestem dumna, kiedy jakiemuś dziecku uda się gdzieś zagrać. A mam i takie drobne sukcesy.

Jak Ci się mieszka w Radzyminie, utożsamiasz się już z tym miastem? Co Cię tu zaskoczyło, może coś się spodobało, co Cię denerwuje?

Jestem takim życiowym wędrowcem „za chlebem”, bo mieszkałam już w różnych miastach i miasteczkach Polski. Zaczynałam od Śląska, przez Kraków, Łódź, oczywiście Warszawę – tu się urodziłam. A potem były Łomianki, Marki, no i Radzymin.
Dla mnie Radzymin, to taki maleńki Kraków. Miasteczko z historią, nostalgią i „niestety”, tak jak w Krakowie można się tutaj „zapomnieć” artystycznie. To tyle jeżeli chodzi o nastrój, a pod względem wygody życia jest tu rewelacyjnie.

901

Naprawdę? A nierzadko nowi mieszkańcy tak narzekają, przynajmniej jeśli wierzyć wpisom na internetowych forach.

W Radzyminie problemy są takie same jak wszędzie. Przepełnione szkoły i przedszkola, dziury w drogach itp., itd. Ale też nie brakuje pozytywnych aspektów. Miasto dynamicznie się rozwija i to widać. Nie trzeba jechać do „Warszawki”, aby załatwić najważniejsze potrzeby życia codziennego. Mam na myśli zakupy, usługi sieci telefonicznych, banki, przychodnie. Tego, czego jeszcze wyraźnie brakuje to klimatycznych miejsc, gdzie można by posiedzieć przy lampce wina i spotkać się ze znajomymi, jakiejś restauracji a nie sali bankietowej, klubu z dobrym beczkowym piwem, dla nocnych marków, ale nie dla lumpów czy większej księgarni także z płytami. Brak mi też dobrych serów i świeżych ryb (wiem, że jestem bardziej wymagająca), ale coraz więcej ludzi o to pyta, bo Radzymin się rozrasta i buduje się coraz więcej pięknych, nowoczesnych osiedli. Za to, tak jak w Krakowie-kleparz, tak w Radzyminie jest bazar i to z tradycjami. Kilka lat temu nawet uwieczniłam środowy targ w moim felietonie kulinarnym o prawdziwej kurze rosołowej do „Pytania na śniadanie” TVP2. Wtedy przyjechałam tutaj nie wiedząc jeszcze, że już za kilka lat zamieszkam tu na stałe.
A czy się utożsamiam z Radzyminem? Pewnie że tak! A nawet powiem, że jeszcze bardziej niż ja, radzyminiakiem czuje się Robert, mój mąż – scenarzysta i autor serialu „Wojna i Miłość – 1920”. Najwyraźniej zatem chyba los tak chciał, żebyśmy zamieszkali właśnie w Mieście Cudu nad Wisłą.

Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

Moim marzeniem jest kontynuacja i rozwój zajęć teatralnych w Radzyminie. W tym sezonie zwiększyłam czas zajęć z godziny na półtorej, aby bardziej zająć się dykcją i emisją głosu naszych młodych aktorów. Muszę niestety przyznać, że młodzież w dzisiejszych czasach bełkocze, a nie mówi.
Dlatego kładę ogromny nacisk na wyrazistość słowa mówionego, odzwyczajam też od „recytacji”, czyli stania na baczność i deklamowania tekstu, ten rodzaj wyrazu scenicznego popieram tylko jeżeli chodzi o konkursy recytatorskie lub poezji śpiewanej, ale też nie do końca. Moi młodzi aktorzy mają ręce wolne, nie trzymają mikrofonu , oni mają grać i wchodzić w relacje emocjonalne z partnerami na scenie. Poza tym, moi wykonawcy nie wspomagają się mikroportami, wszystkie przedstawienia, nawet tych najmłodszych nagłaśniane są tylko zbiorczymi mikrofonami. Uważam, że radzymińska sala koncertowa ma bardzo dobrą akustykę i nie ma potrzeby używania dodatkowych mikroportów.
Chcę przy okazji podkreślić, że Warsztaty Teatralne mają również działanie psychologiczne na dzieci. Uczą asertywności i odwagi życiowej. Miałam w zeszłym roku 13-letniego chłopca, który dzięki zajęciom przestał się wstydzić, że ma wadę logopedyczną i zaczął po prostu normalnie komunikować się z rówieśnikami. To był jego i mój sukces.
Ponieważ jestem też po wydziale „Rytmiki” w PSM II st. im. F. Chopina w Warszawie, uczę także poczucia własnego ciała, sposobu poruszania się na scenie. To wszystko jest trudne dla „pokolenia kciuka”, siedzącego głównie przed komputerami albo z nosem w komórce i zgarbioną sylwetką. W najbliższym czasie szykuję kilka przedstawień z różnych okazji. Bo przecież już niedługo mamy Święto Niepodległości, a zaraz potem Boże Narodzenie i Nowy Rok, więc już piszę adaptacje, szukam piosenek, podkładów, itd. Także pracy jest naprawdę dużo.

Jak zachęciłabyś do udziału w Warsztatach Teatralnych w Radzyminie? Dlaczego warto się na nie zapisać?

Powiem krótko: teatr to zarazem lekcja dykcji, emisji, wyrazu, odwagi, polskiego, historii, koordynacji ruchów, śpiewu, tańca, gracji, koleżeńskości, kultury osobistej i kreatywności. Staram się też, jak jest taka okazja, kierować dzieci na różne castingi. Dzieciaki i młodzież, z którymi wcześniej pracowałam, nie boją się już przesłuchań i castingów, przeciwnie wręcz, biegają na nie sami i często otrzymują angaż. Dodam jeszcze, że zajęcia nie są drogie w porównaniu z cenami w Warszawie. Wszelkie szczegóły można znaleźć na stronach: www.malgosia-puzio.pl/warsztaty.html i www.bibliotekaradzymin.pl w zakładce Start oraz pod numerem tel. 602 49 28 59). Serdecznie Zapraszam, bo naprawdę warto.

Dziękuję za rozmowę.
(Rafał S. Lewandowski)

1 220 views

Zamieścił: admin

Udostępnij ten artykuł na
%d bloggers like this:
Przeczytaj poprzedni wpis:
MAZOWIECKA WSPÓLNOTA SAMORZĄDOWA ruszyła energicznie do działania

W Ostrowi Mazowieckiej od dwóch miesięcy działa Oddział Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. Jego założycieli połączyła idea samorządu uwolnionego, od sieci powiązań...

Zamknij